Tak o mnie mówią moi klienci
Miałam okazję korzystać z sesji coachingowej u Małgosi przez okres 5 miesięcy. W tym czasie przechodziłam bardzo trudny czas w życiu zawodowym i osobistym. Nasze spotkania zapoczątkowały wprowadzenie szeregu zmian w różnych jego obszarach. Zmieniłam postrzeganie własnej osoby – zyskałam większą samoświadomość i utracone poczucie wartości w relacjach zawodowych. Poprawiłam również swoją komunikację w pracy i przestałam obwiniać siebie za sytuacje, na które nie mam wpływu.
Małgosia prowadziła sesje z dużym wyczuciem, zaangażowaniem i w pełni profesjonalnie. Każde kolejne spotkanie było odkrywaniem nowych kart o sobie. Pozwoliło mi lepiej poznać siebie, swoje potrzeby, a co najważniejsze nauczyłam się, jak w właściwy sposób je artykułować. Polecam coaching z Małgosią wszystkim osobom, które pragną otworzyć nowe furtki w swoim życiu i naprowadzić je na właściwe tory.
Anna
Moja przygoda z coahingiem zaczęła się dość spontanicznie. To efekt rozmowy z osobą, która była w trakcie procesu coachingowego i dzięki niemu zarażała niesamowitą energią, pozytywnym myśleniem i iskierkami w oczach… Pomyślałam, że też tak chce.
Z „Gośką” spotkałam się już wcześniej na płaszczyźnie zawodowej. Od pierwszych chwil przekonała mnie do siebie swoją postawą, swoim sposobem bycia i podejściem do wielu spraw. Od pierwszych chwil wzbudzała zaufanie, a to niesamowicie ważne w procesie cochingowym. To taka osoba do której masz ochotę podejść i się po prostu przytulić
Dlatego kiedy zdecydowałam się na „swój coaching” wybór mojego „mentora”, był wręcz oczywisty.
Pierwsze spotkanie z Gosią było dla mnie przytłaczające i bardzo emocjonalne. Łzy leciały same po policzku i mimo tego, że chciałam je rozpaczliwie zatrzymać, to się nie dało. Siedziałam tam totalnie rozsypana i myślałam, że Gosia za chwilę wyjmie z kieszeni jakiś plaster na moje okaleczone życie, jednak coaching to proces, w którym sama dla siebie masz być, czy stać w trakcie plastrem ukojenia.
I tak zaczęłam swoją przeprawę … przez własne lęki, słabości, niespełnione aspiracje i oczekiwania. Nie było łatwo mierzyć się z nimi wszystkimi po kolei, ale Gosia w tym wszystkim była cennym drogowskazem, nieocenionym motywatorem do zmiany. Jej sposób prowadzenia mnie przez zmianę nie pozwalał mi zwątpić, iż idę w dobrym kierunku.
Jeżeli jesteś gotowa na zmianę i chcesz popracować nad sobą i swoim życiem, to Gośka będzie dla ciebie pozytywnym kopniakiem w tyłek, którego odczuwać będziesz bardzo długo nawet po zakończonym procesie coachingowym.
Agnieszka
W całym projekcie nie chodziło tylko i wyłącznie o zmianę zewnętrzną, ale przede wszystkim wewnętrzną. W tym zakresie pomocna była Małgorzata Chołuj-wspaniały coach. Dzięki spotkaniom z Gosią nabrałam pewności siebie, zupełnie zmieniłam tok myślenia.
Przez dłuższy czas w moim życiu byłam osobą zamkniętą , bałam się ludzi , byłam krytykowana, myślałam, że ludzie mnie nie lubią. Obecnie nie boję się nawiązywać kontaktów z ludźmi , jestem ciepła dla ludzi, a co najważniejsze – jestem szczęśliwa i uśmiechnięta i myślę pozytywnie. Czuję , że wygrałam walkę ze sobą , bo czuję się atrakcyjna i pewniejsza siebie.
Joanna
Dużo dała mi praca z coachem Małgorzatą Chołuj. Dzięki naszym spotkaniom udało mi się pożegnać z przeszłością, odkryć w sobie dużo dobrych cecha, a także odbudować poczucie własnej wartości. Zrozumiałam, że to jest moje życie i to ja jestem w nim ważna i jeżeli ja będę szczęśliwa i spełniona, to najbliżsi też na tym zyskają.
Kasia
Moje pierwsze spotkanie z Gosią było na warsztatach. Spodobała mi się atmosfera i sposób podchodzenia do ludzi. Postanowiłam spróbować spotkań indywidualnych. Pierwsza rozmowa była można powiedzieć próbna dla mnie. Mogłam się już wtedy zorientować czy pasuje mi sposób prowadzenia. Potem rozpoczęły się nasze regularne spotkania. Mój problem traktowany był
z niezwykłą dokładnością, a sposób na jego rozwiązanie i inne spojrzenie przeze mnie na daną sytuację często był dla mnie zaskakujący. I zaczęła się praca. Tak, to była moja praca nad sobą. Nieraz ciężka, wkurzająca, a jej efekty często mnie zaskakiwały. Że naprawdę dałam radę, że to zrobiłam?
A przecież ja wcześniej widziałam to zupełnie inaczej, niestety tym gorszym spojrzeniem. Uczyłam się właśnie innego spojrzenia na otaczający mnie świat, innego podchodzenia do sytuacji, do siebie.
Czy było warto? OCZYWIŚCIE. Odkrywanie siebie, poznawanie siebie, dowiadywanie się o sobie rzeczy, z których nie zdawałam sobie sprawy. Po skończonych spotkaniach mogę powiedzieć:
Jestem z siebie dumna!
Z Gosią Chołuj miałam okazję się poznać podczas cyklu spotkań zorganizowanych w ramach projektu „Metamorfozy”.
Nigdy wcześniej nie miałam okazji współpracować z coachem.
Podczas naszej trzymiesięcznej metamorfozy odbyłyśmy z Gosią długą drogę, w trakcie której pozbywałyśmy się swoich lęków, żegnałyśmy z przeszłością, poznawałyśmy własne „ja”, a także umacniałyśmy naszą wiarę w siebie i swoje możliwości pokonując „bariery”, które nas ograniczały.
Dzięki Gosi zrozumiałam, że na życie trzeba mieć plan, marzyć i robić wszystko, żeby te marzenia spełnić, stawiać sobie cały czas nowe cele i pokonywać własne słabości. Bo w życiu ważne jest to, żeby „żyć”, a nie wegetować z dnia na dzień.
Wszystkim zagubionym w swoim dotychczasowym życiu, tkwiącym w marazmie, szukającym nowych ścieżek i chcącym zmienić swoje podejście do życia i ludzi serdecznie takie spotkania polecam.
Katarzyna
Moja Droga Małgorzato!
Za co Ci dziękuję? Za to, że zainteresowałaś się mną, z zainteresowaniem słuchałaś rozmowy mojej z sobą. Mimo, że trzeba było wyjść z domu, odrabiać zadania domowe, czułam, że nie idzie to na marne. Nasza wspólna nauka. Ja poznawałam siebie, Ty poznawałaś mnie. Nigdy nie było cienia wątpliwości, jeśli coś mówiłam, było to właściwe i na miejscu. Potrzebowałam trochę czasu, aż przyzwyczaiłam się do mówienia. Co mi to dało? Uczucie rozwoju, akceptacja siebie i wiara, że wszystko co się zdarzyło było potrzebne, a każda podjęta decyzja jest najlepszą decyzją na daną chwilę. Było sympatycznie, ciepło i ciekawie. Nigdy nie wiedziałam czym będę musiała się wykazać – to było wspaniałe! Tworzenie. Robienie z niczego coś, co miało symbol i znaczenie. Czy jestem innym człowiekiem po tych spotkaniach? Sądzę, że nie. Uczucie, że liznęłam czubek góry lodowej towarzyszy mi. Fajnie byłoby kontynuować autocoaching. Poznałam siebie trochę, nawet nie sądziłam, że takie wartości są dla mnie ważne w życiu… Dziękuję!
Małgosia
Jeśli potrzebujesz zweryfikować swoje cele, uporządkować coś w swoim życiu, to polecam pracę z Małgosią. Dzięki procesowi poznasz lepiej samą siebie. Kreatywne ćwiczenia pozwolą na dotarcie do prawdziwego „ja”, spojrzenie na swoje potrzeby bez pryzmatu oczekiwań rodziny, społeczeństwa, itp. Dowiesz się, czy twoje postępowanie jest spójne z twoimi celami, czy nie sabotujesz samej siebie. I przekonasz się, że masz za co być sobie wdzięczna, a zwłaszcza za to, że zdecydowałaś się na pracę z Małgosią.
Monika
Na początku mojej półrocznej przemiany byłam świeżo po leczeniu farmakologicznym zaleconym przez psychiatrę. Stwierdzono u mnie depresyjne stany lękowe. Miałam bardzo zmienne nastroje. Raz budziłam się pełna energii, chęci do życia i miłości do całego świata a raz nie wstawałam z łóżka, godzinami płakałam z byle powodu. Nic mi się nie układało. Bałam się wyściubić nos z mieszkania w obawie że ktoś na mnie krzywo spojrzy albo po prostu, spojrzy. Bałam się własnego cienia i każdego najmniejszego hałasu. Kiedy się zestresowałam zapominałam zupełnie wszystko. Jaki jest temat rozmowy, po co z kimś rozmawiam. Czasem miałam totalne zerwanie filmu (nie, nie byłam pijana w tych momentach- na tabletka nie wolno pić). Nagle znajdowałam się w innym miejscu mieszkania i nie pamiętałam jak tam doszłam. Tabletki trochę mnie uspokoiły. Na tyle, że nie miałam problemu z wyjściem na zakupy. Wtedy zaczęła się moja przygoda z coaching’iem. Pierwsze spotkanie miałam 8 grudnia. Byłam przerażona tym co będziemy robić, i że będziemy same (mimo, że odbywało się to przez Skype’a). Jednak po pierwszej sesji okazało się, że nie ma się czego bać. Początki, chyba jak większość początków, były ciężkie. Zapominałam o spotkaniach, albo pojawiałam się nieprzygotowana- bo były ważniejsze rzeczy. Mimo, że Gosia nie miała mi tego za złe to miałam straszne wyrzuty sumienia. Ale z czasem spotkania stały się stałym elementem tygodnia. Po 4 miesiącach zauważyłam zmiany. Przede wszystkim przestałam zapominać. Pamiętałam jaki jest dzień tygodnia, miesiąc co robię w danym miejscu i po co to robię. Umiałam sobie ułożyć dzień i nie bać się realizacji tego planu. Byłam zachwycona tą zmianą. Jednak ciągle miałam problemy z zaakceptowaniem swojej przeszłości. Nie mogę powiedzieć żebym miała ciężkie dzieciństwo, ale dziecko jak to dziecko- za dużo rzeczy bierze do siebie, a potem ciągnie się to za nim całe życie. Tak było ze mną. Ciągłe udowadnianie sobie, że się do niczego nie nadaję i na każdym kroku doszukiwanie się błędów. A pracę licencjacka trzeba skończyć. Zaczęłyśmy pracować nad tym co mnie najbardziej bolało czyli, właśnie, nad lękami. Okazało się, że pamiętając wyśmiewanie w szkole, lęk chronił mnie przed kolejnymi takimi zdarzeniami. Ale czy warto było się bać? Nie mam już 13 lat i nie jestem w gimnazjum… Stawiłam mu czoła. Do skończenia pracy potrzebowałam szczegółowych informacji na temat ofert banków. Informacji, które uzyskam tylko rozmawiając z kimś przez telefon. Kiedy dzwoniłam do pierwszego banku trzęsły mi się ręce i zastanawiałam się czy wyduszę z siebie chociaż jedno słowo. Udało się. Do kolejnych 5 banków dzwoniłam już jak do kolegów a nie potworów, które odgryza mi głowę. Tak skończyłam pracę licencjacką, której nie mogłam skończyć przez ostatnie 2 lata. Dzięki temu poprawiły się także moje relacje z moim chłopakiem. To on zawsze był organizatorem naszego życia. Ja tylko akceptowałam jego plan bo nie uważałam się za równą w tej rozmowie. Teraz sytuacja się zmieniła. On wyznacza cele a ja układam plan działania. Przeszłość przestała mnie prześladować. Stała się jedynie doświadczeniem. Nie boję się wyjść z domu. Wręcz przeciwnie- robię to z przyjemnością. Znalazłam również swoje powołanie i teraz trzeba tylko realizować pojedyncze punktu w drodze na szczyt.
Przez te pół roku wszystko się diametralnie zmieniło. Nie trzęsę się już kiedy zadzwoni telefon ani kiedy ja mam gdzieś zadzwonić. Nie boje się kontaktu z ludźmi, przeciwnie, chcę z nimi pracować. Nie czuje się już jak osoba, która powinna bezkrytycznie wykonywać polecenia innych, sama chcę wydawać polecenia. Znam wreszcie wartość swojej wiedzy- nie czuje się już tylko ozdobnikiem w rozmowie, ale częścią dyskusji. Czuję, że jestem coś warta.
Mimo, że jeszcze dużo pracy przede mną, mogę z całą stanowczością stwierdzić, że w bardzo krótkim czasie osiągnęłam wielki sukces.
Małgosiu, Bardzo Ci dziękuje za pomoc. To było naprawdę intensywne i magiczne półrocze.
Mirmo
Ostatnio miałam przyjemność skorzystania z kursu uważności przygotowanego przez Małgosię. W prostych zadaniach została ujęta praktyka uważności. Dzięki wskazówkom pracowałam nad uważnością skierowaną na siebie i otaczający mnie świat. Co zyskałam? Oddech, zatrzymanie, ukojenie, spokój, radość chwili…. Zamierzam w dalszym ciągu „szlifować” moją uważność. Mam teraz jednak narzędzia ,do których zawsze mogę wrócić. Z całego serca polecam.
Marta
Jako jedna z „kobiet po procesie” pozwolę sobie na słóweczko od siebie, bo serducho podpowiada, by podzielić się nim z Wami …proces, który proponuje Małgosia to najwspanialsza przygoda w głąb siebie, jaką możesz sobie podarować … polecam całym sercem…to spotkanie ze sobą, to siebie nazywanie, siebie odkrywanie i ze sobą oswajanie …dla mnie, było to jak spotkanie ze Stylistką w przymierzalni zwanej życiem, gdzie pod fachowym okiem Małgosi stanęłam przed lustrem i przeglądnęłam się w ciuchach z własnej szafy, które każdego dnia przywdziewałam i nosiłam… w niektórych czułam się jak w przebraniu… jakby je ktoś kiedyś dla mnie wybrał i nosić kazał, nie pytając o zdanie jak mi w nich, przez co nie zawsze było wygodnie …były i takie bardzo moje, ale nie do końca akceptowane przez innych, więc też o komfort było trudno… ciągle coś nie tak, tu odstaje, tam się gniecie a gdzie indziej uwiera… i tak by zostało… gdybym nie odważyła się, dzięki Małgosi, przymierzyć czegoś nowego a stare, wygodne i bardzo moje, nieco przerobić czy pocerować… z tej przymierzalni wyszłam w butach, w których przez życie iść łatwiej bo wygodne bardzo, otulona w mięciutkie uszyte na miarę wygodne wdzianka i wyposażona zarówno w okulary słoneczne gdy słonko jak i w parasolkę gdy deszcz.
Jednym słowem pocerowała Małgosia me skrzydła władając igłą w iście mistrzowski sposób …dziś wiem, że od teraz, już nic nie będzie takie samo i że Ja nie będę już taka sama…a jaka?… tego nie wiem, bo proces wciąż trwa… i to jest cudne!
Ania
Jeżeli jesteś takim w momencie życia , w którym odczuwasz potrzebę zmiany, wprowadzenia nowych wartości, pogodzenia się ze swoją przeszłością, akceptacją siebie i bycia tak zwyczajnie i niezwyczajnie szczęśliwym. Jeżeli czujesz, że potrzebujesz osoby, która Cię przez tą drogę przeprowadzi, to właśnie ją znalazłaś . Mnie do Gosi Chołuj doprowadziła intuicja. Teraz przemawia przeze mnie doświadczenie i własne odczucia. Rok temu rozpoczęłam swoją przygodę z samorozwojem. W mojej zmianie wspierała mnie Gosia, która zawsze była po mojej stronie. W atmosferze życzliwości, delikatności, akceptacji, braku oceny, słowach wsparcia, tworzyłam swoją nową rzeczywistość. Ogrom wiedzy Gosi, jej doświadczenie, profesjonalizm, twórcze podejście do tematu, pozwoliły mi z tego czasu wydobyć jak najwięcej wartości. Z perspektywy czasu uważam, że była to moja najlepsza inwestycja, inwestycja w siebie. Gosiu moje skrzydła pocerowałaś, latam, za co jestem Tobie bardzo wdzięczna. Niech Twoja Pracownia Cerowanie Skrzydeł uskrzydla kolejne kobiety, M.
Proces coachingowy u Małgosi polecam bardzo! W bezpiecznej przestrzeni zrozumienia, byłam prowadzona przez konsekwencje swoich starych nawyków, nietrafionych decyzji i źle przemyślanych intencji z przeszłości, do nowego, lepszego świata, który tworzył się niejako sam – kiedy ja, nowa i działająca bardziej ze sobą w zgodzie i na swoją korzyść, podejmowałam coraz to bardziej odważne decyzje, bez lęku, odrzucając jedno po drugim wszystko, to co sprawiało mi smutek i ciągnęło w dół. W ten sposób dotarłam do głęboko ukrytych przestrzeni osobistej mocy, radości i spełnienia. Jestem pogodzona ze złą przeszłością, bo zrozumiałam, że to nie przeszłość mnie definiuje, tylko ja definiuję przyszłość. Każdego tygodnia, z sesji na sesję, stawałam się coraz bardziej otwarta na powrót do życia i świata, oraz na podjęcie aktywnej kreacji mojej osobistej przestrzeni – w skali mikro i w skali makro. Wiele przykrości z przeszłości przestało mieć dla mnie więcej jakiekolwiek znaczenie, wiele rzeczy po prostu uwolniłam będąc w procesie coachingowym, nad wieloma nowymi się pochyliłam – po raz pierwszy w życiu. Odkryłam na nowo poczucie nowości, ciekawości, niecierpliwego oczekiwania, radości i satysfakcji. Moje ciało ściśnięte traumą, zaczęło się otwierać jak kwiatowy pąk do słońca, unormowały się relacje. Dziś nasz proces coachingowy jest zakończony, a ja czuję się jak Kolumb odkrywca, wyruszając we wspaniały rejs, aby odkryć nowe, nieznane lądy i krainy. Ahoj przygodo! Już czas żyć naprawdę! Dziękuję za wszystko – coaching, trening uważności, ustawienia, odczyty Kroniki Akaszy. Dziękuję za Twoją uwagę i zaangażowanie. Dziękuję, bo choć na początku, kiedy zaczynałyśmy – czułam się jak zmięty kartonik po wypitym soku – pusty i cały taki pomięty, to Ty zawsze widziałaś we mnie moc i piękno. Jesteś niesamowita w tym co robisz. Dziękuję,
Adriana